flahapl Polska Flag of Germany.svgDeutschland 
  • IMG_0182_new.JPG
  • K2_09-4_01_Slaska_fot.1.png
  • Szydlo_new.jpg
  • U4prezydenta.jpg

GÜNTER GRASS (1927-2015). SPOTKANIE TRÓJKI NOBLISTÓW W WILNIE

Grass

Guenter Grass z Wisławą Szymborską i Czesławem Miłoszem w Wilnie

 

Inaczej przy pożegnaniach ogarniamy swą pamięcią ludzi, których znaliśmy blisko, jak też z którymi w jakiś sposób – nawet przypadkowy – zetknął nas los. Ludzka sylwetka, nawet ta tak znana publicznie, wtedy nie jest abstrakcją i aby tak było, wystarczy czasem epizodycznego spotkania, krótkiej rozmowy.

Tak właśnie jest z moim zapamiętaniem Autora Blaszanego bębenka. Kiedy 1 października 2000 roku przybył do Wilna obok dwojga noblistów polskich – Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza – pozostawał Guenter Grass niejako na uboczu, był na gruncie litewskim mniej znany od poetów polskich, nie mówiąc o tutejszych Polakach. Główne brawa już podczas pierwszego spotkania literatów, na deskach dawnego Teatru na Pohulance (paradoksalne, że na jego tradycjach i jego pomieszczeniu działa Rosyjski Teatr Dramatyczny), przypadły Miłoszowi. On też był otoczony sporą grupką osób po tym spotkaniu, jak również podczas uroczystego przyjęcia – każdy chciał z nim obowiązkowo zrobić zdjęcie, wokół krążyła cała chmara polityków, dziennikarzy. Nieco mniej ich było wokół` Szymborskiej. Natomiast Grass był sam i mógł sobie spokojnie spożyć kolację po pierwszej prezentacji noblistów.

Jakoś tak się złożyło, że zetknęliśmy się ze sobą przy szwedzkim stole, podczas poczęstunku. „Polacy, pochodzący z Wilna, mają inny stosunek do Pańskich książek. Wojna sprawiła, że wielu z nich podzieliło los wypędzonych, o których Pan pisze, tysiące ludzi po zostawieniu dorobku swojego życia zaczynało je raz jeszcze w poniemieckich domostwach Gdańska, Wrocławia, Szczecina” – powiedziałem coś w tym sensie w Wilnie.

 

nobliČci

 

Guenter Grass i polscy nobliści z Tomasem Venclovą i prezydentem Valdasem Adamkusem po odsłonięciu tablicy pamiątkowej, poświęconej Josifowi Brodskiemu na kamienicy przy ul. Ludwisarskiej, w której zatrzymywał się poeta w Wilnie, 2 października 2000

 

Grass się bardzo ożywił. Usiedliśmy razem, a pisarz pytał mnie o skalę tej wymuszonej migracji, jej przykłady z mojej rodziny i w zadumie kiwał głową. Potem kiedy spotykaliśmy się podczas następnych dni „szczytu literackiego” w Wilnie, witał mnie bardzo serdecznie, wołając „Mein Kamerad” i znowuż o coś pytał, dzielił się refleksją na temat losu wyrwanych z wielowiekowego gniazda ludzi. Interesowała go dzisiejszą pamięć wobec tego dramatu. Mowa o tym była poniekąd na konferencji w Ratuszu Wileńskim pt. Wspomnienia pisarzy – Wschód i Zachód literackiej Europy, z udziałem VIP-ów i przez pryzmat procesów transformacyjnych w Europie Wschodniej (patrz „Znad Wilii”, Wilno, 2-4/2000, s.59-83). Choć debata dotyczyła odpowiedzialności pisarza wobec historii, to przebiegała raczej „bezimiennie”. Były wystąpienia noblistów, zarejestrowałem ich dyskusję sprzed 15 laty. Guenter Grass wtedy m.in. powiedział:

Każde wypędzie, czy to Polaków z Wilna, Niemców z Gdańska czy Wrocławia, jest rzeczą niesprawiedliwą. Są to polityczne konsekwencje, które musimy obserwować w pewnej kolejności. Oczywiście, Niemcy ponoszą winę, że to Hitler i socjaliści narodowi dostali władzę, rozpoczęli wojnę i prowadzili ją w sposób przestępczy. I ta niesprawiedliwość czyniona przez Niemców powróciła do nich – przegraliśmy wojnę. Osobiście jestem człowiekiem z rodziny wypędzonej i wiem, co od Polaków wycierpieli moi bliscy, ale nie ma sensu obecnie rozliczać tej niesprawiedliwości, bo się ona stała naszym udziałem. Nie pójdziemy do przodu, jeśli będziemy rozliczać się wzajemnie. Ofiarom jest obojętne, w imię jakich ideologii powstał ich ból i cierpienie.

Podczas rozmów „za kadrem” Guentera Grassa interesowały konkretne losy ludzi. Zapraszał do odwiedzenia Go w Lubece i przedłużenia tej urywanej ciągle rozmowy.

 

Lubeka 2

 

Taka okazja nadarzyła się po latach. Józef Pless, poeta polski, mieszkający wtedy w Lubece, organizator mojego literackiego pobytu w tym mieście, zaanonsował mój przyjazd Grassowi, jednakże w tym czasie pisarza nie było w Niemczech. Nie mieszkał już od lat w Lubece, tylko poza nią, natomiast przyjęła mnie bardzo serdecznie pracownica muzeum literackiego, jaki utworzono w jego domu, zaś na pamiątkę wizyty wręczyła kilka gadżetów literackich z pozdrowieniami od Pisarza.

Romuald Mieczkowski

© 2013 - 2017 Magazyn Polonia. All Rights Reserved. Designed By E-daron.eu

Please publish modules in offcanvas position.