flahapl Polska Flag of Germany.svgDeutschland 
  • IMG_0182_new.JPG
  • K2_09-4_01_Slaska_fot.1.png
  • Szydlo_new.jpg
  • U4prezydenta.jpg


 IV Polski Festiwal w Hamburgu przyniósł wiele radości i uznania zarówno środowiskom polonijnym, jak i jego niemieckim uczestnikom. Przez dwa dni: 28 i 29 czerwca, piękny, ponad stuletni gmach Museum für Völkerkunde przy Rolhcbaumchausscc rozbrzmiewał muzyką doskonałych polskich wykonawców. To staraniem Anety Barcik, młodej, utalentowanej polskiej piosenkarki, przy zaangażowaniu Konsulatu Rzeczy pospolitej Polskiej w Hamburgu z konsulem Markiem Sorgo- wickim, wsparciu Ministerstwa Kultury- i Dziedzictwa Narodowego i z udziałem licznej grupy Deutsch Polnische Gesellschaft Hamburg impreza ta została zrealizowana z sukcesem.

Arkadiusz Kulaszewski

Na wstępie kilka ogólnych informacji, dotyczących ogólnie miasta - landu, w którym mieszkam od trzydziestu sześciu lat, z małymi przerwami na pobyt w Londynie i Toronto. Hamburg leży u ujścia Łaby (nazywanej tu przez naszych rodaków z niemiecka Elbą) i słynie przede wszystkim z portu i wielu stoczni pełnomorskich, choć jak Szczecin oddalony jest jeszcze parędziesiąt kilometrów od morza. Liczba mieszkańców wynosi około 1,7 miliona, nie licząc przyległych gmin, i ciągle się zmienia. Z jednej strony mamy dopływ emigrantów i tzw. przesiedleńców (ostatnio przede wszystkim z terenów byłego ZSRR) oraz ludności niemieckiej z „nowych" landów, a z drugiej - odpływ bogatszych mieszkańców na tereny przyległe do Hamburga. Wolne i hanzeatyckie miasto Hamburg jest centrum handlu i mediów w Niemczech i w związku z tym najbogatszym miastem w Europie - niestety, większość dochodów miasta odprowadzanych jest do Bonn. Zabytków mamy niewiele, za to miasto nasze słynie m.in. z dzielnicy rozrywki St. Pauli, największej liczby mostów w Europie, wystaw, kon­certów oraz wielu parków - w tym największego w Europie cmentarza - parku Ohlsdorf. Do granicy z Polską mamy ok. 400 km i zazdrościmy kolegom z Berlina... choć wielu innych ma jeszcze dalej od nas.

Sława Ratajczak

Miasto, które choć nie może poszczycić się wieloma zabytkami, budzi jednak zainteresowanie turystów i sympatię Polaków. Położone nad Fiordem Kilońskim, otoczone pełnymi uroku plażami, ma jedną z najpiękniejszych i największych przystani jachtowych. Tu właśnie odbyły się w 1936 roku Żeglarskie Igrzyska Olimpijskie, na których gościł honorowo SY „Dar Pomorza", dowodzony przez kapi­tana Konstantego Maciejewicza i tu niejednokrotnie polscy żeglarze i ich jednostki triumfowali swe małe i wielkie zwycięstwa. Do historii przeszedł wyczyn młodego kapitana Tadeusza Prochitki (pilota Chorągwi Harcerskiej w Wolnym Mieście Gdańsku), który wystartował w 1936 roku w docelo­wych regatach jachtów turystycznych z Sopotu do Kilonii na „Korsarzu", należącym do Polskiego Klubu Morskiego. Polakowi przypadło główne trofeum regat - drogocenny „Kronenkompass", z wykonaną w złocie i pla­tynie, do tego ozdobioną brylantami różą wiatrów. Choć losy tejże nagrody pozostają niewyjaśnione i zagadkowe, jak dzieje Bursztynowej Komnaty, to przyznać trzeba, że zwycięstwo Prochitki było głośne i niekwestionowane.

Sława Ratajczak

Pytają nas o to przy wielu okazjach. Czy jesteśmy w stanie udzielić wiarygodnych, rzeczowych odpowiedzi? Znamy prawdę o nas samych?

Polonia w Niemczech to zagadnienie złożone, obszerne i jeszcze wciąż słabo opracowane. To temat rzeka, który czeka na dociekliwych, cierpliwych i sumiennych, na takich, którzy potrafią dotrzeć do źródeł zagadnień i spraw latami pokomplikowanych. Przy całej złożoności tematu dostrzega się w ostatnim czasie wyraźny podział na Polonię „starą", przybyłą przed trzydziestu, a nawet czterdziestu laty i młode pokolenie, które tu wyrosło i zdobyło wykształcenie.

Małgorzata Zając/Arkadiusz Kulaszewski

 13 września, w sali kameralnej prestiżowej Laeiszhalle w Hamburgu, odbyła się ciekawa impreza muzyczna, zorganizowana przez Związek Dziennikarzy Polskich w Niemczech T.Z, w ramach znanego już również w Berlinie, Hanowerze i Monachium cyklu Spotkań Polsko-Niemieckich. Koncert, którego polsko-niemiecka publiczność miała przyjemność wysłuchać tego wrześniowego wieczoru, odbył się w dwóch częściach, przedzielonych przerwą, będącą miłą okazją do licznych osobistych spo­tkań i rozmów polsko-niemieckich, będących oprócz samego koncertu również celem całej imprezy.

Chciałem zacząć od cze­goś pozytywnego i ciekawego z punktu widzenia kogoś, kto od 36 lat mieszka poza Pol­ską (w tym większość czasu w Hamburgu), a tutaj dopadła mnie szara rzeczywistość. Na pierwszej stronie tutejszego re­gionalnego dziennika zauwa­żyłem nagłówek: Skradziony w Hamburgu - zatrzymany krótko przed granicą z Polską O tej sprawie czytałem już wcześniej, jako o zuchwałej kradzieży na światłach (po prostu kazano ko­biecie wysiąść z jej samochodu i odjechano) i naturalnie od razu pomyślałem: „Czy to nie znowu Polacy?" Ale tym razem w artykule ani słowem nie wspomniano o na­rodowości tych „fachowców", więc pomyślałem, że chyba jednak nie. Niestety, zatrzymany kierowca okazał się być znowu Polakiem.

Elżbieta Siemiątkowska

 Rozrzuceni po świecie, często wbrew własnej woli wpisujemy się w jakże długą i mozolną historię wędrówek ludzi, opuszczających swoje domy z obawy przed prześladowaniami, w poszukiwaniu pracy, a czasem po prostu przed głodem. Fale emigrantów polskich opuszczały ojczyznę w rytm powstań, wojen, przemian politycznych i społecznych. Polska emigracja na przełomie wieków odzwierciedla burzliwe dzieje państwa polskiego, łącznie z jego nieobecnością na mapie Europy. Jednym z ważnych kierunków emigracji były Niemcy. W XIX wieku polskie skupiska emigracyjne na terenie Niemiec powiększały się wraz z rozwojem przemysłu na terenach Westfalii i Nadrenii, gdzie tylko w górnictwie Zagłębia Ruhry w 1908 roku pracowało 72 tysiące prusko- -polskich i mazurskich robotników.

© 2013 - 2017 Magazyn Polonia. All Rights Reserved. Designed By E-daron.eu

Please publish modules in offcanvas position.