flahapl Polska Flag of Germany.svgDeutschland 
  • IMG_0182_new.JPG
  • K2_09-4_01_Slaska_fot.1.png
  • Szydlo_new.jpg
  • U4prezydenta.jpg

Agnieszka

Z rozmowy z Agnieszką Rachelą Rubinroth

Urodziłam się w Warszawie w pięć lat po czasie, który zniszczył tożsamość etyczną naszej cywilizacji. Pochodzę z zasymilowanej rodziny żydowskiej, mój ojciec był psychologiem, mój dziadek – filozofem. Najpierw był w szkole rabinackiej (miał zostać rabinem), drugi dziadek był adwokatem, trzecim był Janusz Korczak. Ponieważ żadnego z dziadków nie znałam, a moja babcia była zaprzyjaźniona z Korczakiem i mama bardzo dużo mi o nim opowiadała, jako dziecko byłam przekonana, że też był moim dziadkiem. Najpierw chciałam być adwokatem, zapewne będąc pod wrażeniem opowiadań mamy o jej ojcu, mecenasie Rotwandzie, który prowadził za darmo sprawy Żydów, którzy nie mieli pieniędzy. Gdy czasem jednak mu zapłacono, przyjeżdżał do domu taksówką pełną kwiatów. Tę, łagodnie mówiąc, nieumiejętność oszczędzania pieniędzy odziedziczyłam po nim. Jednak już w szkole wiedziałam, że chcę zostać lekarzem, po tym gdy letnie wakacje spędziłam na oddziale intensywnej terapii, pielęgnując mojego młodego wuja po ciężkim wypadku.

K4.11 01 fot.1

Stowarzyszenie Wolnego Słowa we współpracy ze Zrzeszeniem Fe­deralnym Polskie Forum w Niemczech, Deutsche Welle i Biurem Polonii w Berlinie zrealizowało stronę internetową „Niemcy dla Solidarności - niemiecka pomoc dla polskiej opozycji w stanie wojennym i późnym PRL" - http://niemcydlasolidarnosci.pl/pl/, która jest jednym z efektów konferencji „Europejczycy i Polacy solidarnie dla „Solidarności"- Spo­łeczeństwo niemieckie a „Solidarność" przeprowadzonej w 2012 roku.

 

 

Projekt strony internetowej został zrealizowany dzięki dofinanso­waniu Fundacji Współpracy Polsko - Niemieckiej w ramach umowy nr 602/2013/EB: portal internetowy „Niemiecka pomoc dla polskiej opozycji solidarnościowej w stanie wojennym i późnym PRL".

Jeszcze brzmią w uszach powstańcze pieśni, zbiorowo wyśpiewane przez warszawiaków w piątkowy wieczór, jeszcze wciąż pali się ogień na Kopcu Powstania Warszawskiego na Mokotowie i jeszcze stolica żyje wspomnieniami i jakże ważną dla siebie rocznicą. Któż wcześniej przypuszczałby, że i w Niemczech stanie się ona pretekstem do rozważań, a nawet znaczących zajść i przeżyć, że sprowadzi nas ku nieoczekiwanym spotkaniom i zbliży do siebie? Co najważniejsze, da niemieckiemu społeczeństwu, zwłaszcza młodym ludziom, odkrywczą wiedzę historyczną i rzuci światło na wydarzenia, o jakich mają znikome pojęcie. Na otwarciu wystawy w dniu 29 lipca w berlińskim Centrum Dokumentacji Topografia Terroru przy Niederkirchnerstrasse prezydent Joachim Gauck powiedział: „Polacy umieli wybaczać wówczas, gdy Niemcy okazali skruchę.”

Tadeusz C. Urbański,  Sztokholm

Mówiło się przed I wojną światową: Kto ma Berlin, ten ma Niemcy. Kto ma Niemcy, ten ma Europę. Wtedy rozkład sił był jasny. W czasach międzywojennych, aż do 1 września 1939 roku, można było mówić o wielkości Niemiec, jako o narodzie silnym, mającym według swoich teorii apetyt na przewodzenie Europie i światu, oraz decydowaniu, które społeczności są rasowo czyste, a które nie. Sowieci mieli podobne aspiracje i to musiało znaleźć rozwiązanie. Zaczęło się od wojny między narodami - niemieckim i polskim. Ale gdy najeźdź­cy postanowili szukać przestrzeni życiowej na wschód od okupowanej Polski, rozpoczęła się wojna między cywilizacjami. II wojna światowa podzieliła Europę na dwa bloki polityczne i wnet się okazało, że Sowieci wyzwolili Polskę, ale wolności nie przynieśli, przenosząc brutalność wojny na czasy powojenne. Wojna odbiła się na każdej polskiej rodzinie. Państwo Polskie i społeczeństwo poniosło straty na skutek wojny, zaczęła się mozolna odbudowa kraju i wprowadzanie moskiewskich czy nawet azjatyckich porządków. Nie wszyscy Polacy go­dzili się na wprowadzanie stalinowskich norm i sowieckiego modelu życia.

WYDARZENIA, FAKTY, OPINIE

Rozmowa z Basilem Kerskim, dyrektorem Europejskiego Centrum Solidarności i redaktorem naczelnym Magazynu Polsko-Niemieckiego Dialog

 Berlińczyk, Polak, od trzech lat dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, a od ponad 15 lat redaktor naczelny, wydawanego w Berlinie, Polsko-Niemieckiego Magazynu „Dialog", którego treści traktują o szeroko pojętej współpracy między kulturami. To właśnie za osiągnięcia w dziedzinie dialo­gu polsko-niemieckiego Basil Kerski otrzymał wiosną 2013 roku w Aachen nagrodę Polonii Europejskiej „Polonicus". Jest to już kolejne wyróżnienie dla Basila Kerskiego (obok Złotego Krzyża Zasługi RP, Nagrody Societas Jablonoviana Uniwersytetu Lipskiego, Nagrody Ho­norowej im. Georga Dehio, Nagrody Zjednoczenia, „Einheitspreis", nominacji do Nagrody im. Jerzego Giedroycia). Jeszcze przed rozda­niem „Polonicusów" postanowiłam sprawdzić, kim jest Basil Kerski.

Basil Kerski

 

Umówiłam się z nim na krótką rozmowę, której rezultatem jest ten oto trzygodzinny wywiad. Podczas tej rozmowy udało nam się poruszyć wiele interesujących tematów. Przedstawiam Państwu Basila Kerskiego, człowieka o bogatej biografii, skromnego, ale który niejedno ma do powiedzenia na temat Berlina, historii, stosunków polsko- niemieckich, ale i życia w ogóle (Katarzyna Kozicka).

Członkowie naszego Związku wzięli ostatnio udział w szkoleniu Wzmocnienie, rozwój i integracja mediów polskich i polonijnych za granicą, zorganizowanym przez Fundację Nowy Staw, a współfinansowanym przez MSZ RP.
Polonijni dziennikarze gościli w związku z tym na ziemi - Lubelskiej i Mało­polskiej, które znane są z bliskich kontaktów z me­diami polskojęzycznymi na emigracji. Media polonijne służą nie tylko integracji pol­skiej diaspory, ale mają też znaczący wpływ na kreowa­nie pozytywnego wizerunku Polski poza granicami kraju.

 

Polonijni dziennikarze podczas szkolenia

Każdy z nas ma swoje miejsce na ziemi. Za życia i po śmierci. Żyjemy tak długo, jak długo trwamy w pamięci innych. Za życia i po śmierci. Nie umiera tylko ten, o kim ktoś pamięta, ktoś, kto zachował pamiątki, fotografie, talizmany, kto odwiedza groby, kto wspomina.

Ewa Maria Slaska - kuratorka i realizatorka wystawy Nie umarłem- Ich bin nicht tot to wszech­stronnie utalentowana pisarka, dziennikarka, która inspiracje do działania czerpie z każdego miejsca, gdziekolwiek się znaj­duje i co najważniejsze - ze znaleziska potrafi zrobić „ży­cie". Życiorys ma imponujący, kto chce bliżej poznać Ewę, odsyłam do polskiej Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Ewa_Maria_Slaska, choć i tam nie da się znaleźć wszystkiego. Lubi chodzić po cmentarzach, w końcu jest archeolożką z wykształcenia, a w Berlinie ma swoje „Eldorado", bo to miasto, w którym z uwagi na uwarunkowania historyczne znajduje się 270 cmentarzy. Na cmentarzach Śląska „odkrywa" groby wielu postaci. No, a jeśli już napotka na polskie nazwisko, jak w przypadku nazwiska Niedźwiedziński z polskimi znakami, to cieszy się jak małe dziecko. Nie opuszcza tego miejsca bez notatek, zdjęć, by potem miesiącami, a niekiedy latami szperać w archiwum i poznać historię znanego lub nieznanego Polaka. Tych znanych nie było zresztą w Berlinie zbyt wielu, świadczą o tym nielicznie zachowane groby. Tych nieznanych były masy, ale jak trudno dojść do tego, że w grobie pochowano rzeczywiście Polkę lub Polaka. Slaska znalazła jednak i takie, gdzie nie archiwa mówią o tym, kto w danym miejscu leży pochowany, lecz same groby. I wtedy okaże się, że Manfred Paul Oswin Zänker, człowiek o niemieckim nazwisku i czterech niemieckich imionach - był Polakiem i się z narażeniem życia do swej polskości przyznawał. Kilka takich biografii Slaska udokumentowała na wystawie, więcej znajduje się w jej prywatnych archiwach.
Kuratorem wystawy była Ewa Maria Slaska W drugiej części wystawy dwie osoby ze Szczecina, członkowie Stowarzyszenia Nasze wycieczki" przygotowali 15 biogramów Niemców z niemieckiego Stettina, o których pamięta się jeszcze i w polskim Szczecinie.

Strona 1 z 2

© 2013 - 2017 Magazyn Polonia. All Rights Reserved. Designed By E-daron.eu

Please publish modules in offcanvas position.