flahapl Polska Flag of Germany.svgDeutschland 
  • IMG_0182_new.JPG
  • K2_09-4_01_Slaska_fot.1.png
  • Szydlo_new.jpg
  • U4prezydenta.jpg

 

NIEMIECKIM TROPEM ADAMA MICKIEWICZA

Andrzej Sznajder

19 sierpnia 1829 roku w Weimarze miało miejsce historyczne spotkanie: 80-letni wówczas Johann Wolfgang von Goethe przyjął i ugościł młodego i mało jeszcze wtedy w Niemczech znanego polskiego poetę Adama Mickiewicza, który z przyjacielem Antonim Odyńcem wybrał się w dwuletnią podróż po Europie.

 

Dlaczego Mickiewicz znalazł się wtedy w Weimarze?

By odpowiedzieć na to pytanie, musimy cofnąć się do roku 1823, gdy władze rosyjskie rozbiły organizację „Filomatów”, patriotyczny związek wileńskiej młodzieży. Wśród aresztowanych i zesłanych w głąb Rosji był również Adam Mickiewicz. Dopiero w 1929 roku pozwolono mu opuścić nieprzyjazny kraj, więc wsiadł w Petersburgu na statek i wyjechał do Niemiec.

Dla szczupłości funduszów puszczam się najkrótszą drogą, to jest morzem do Lubeki, stamtąd w końcu maja ruskiego stanę w Dreźnie, zabawię czas jakiś u wód i dalszą podróż wedle stanu zdrowia i różnych okoliczności rozporządzę – pisał poeta pod koniec kwietnia do Odyńca.

Nim jeszcze Mickiewicz przybył do kraju Goethego i Schillera, łączyły go już ścisłe więzy z ich twórczością. Szyler jest od dawna moją jedyną i najmilszą lekturą. O tragedii „Reiber” (Zbójcy) nie umiem pisać. Żadna nie zrobiła, ani nie zrobi na mnie tyle wrażenia – z listu do Józefa Jeżowskiego, pisanego w Kownie jeszcze w 1820 roku. Wtedy też przełożył Mickiewicz na polski piękny wiersz Licht und Wärme (Światło i ciepło), a wspaniały poemat Schillera, dziś niepisany hymn Unii Europejskiej An die Freude (Do radości), zainspirował poetę do napisania Ody do młodości. Znane jest też powszechnie mickiewiczowskie tłumaczenie ballady Der Handschuh (Rękawiczka).

 

Mickiewicz Szymanowska Odyniec

Adam Mickiewicz, Maria Szymanowska i Antoni Edward Odyniec

RECENZJA

Recenzja.

Życie Petera Bohna (1944-2004), autora książki Marschbefehl nach Weimar, przebiegało pomiędzy dwoma światami: Bawarią, w której urodził się i wychował, oraz Turyngią, gdzie po II wojnie światowej pozostała część jego rodziny. Jego wspomnienia ukazały się nakładem wydawnictwa Frieling, dwa lata przed śmiercią autora. Dzięki temu mamy możliwość zapoznania się z cennym dokumentem z dziejów wzajemnych stosunków NRD i RFN.

Autor, a zarazem główny bohater powieści, prowadzi narrację w trzeciej osobie. Jest bystrym obserwatorem, a zarazem uważnym słuchaczem, pisze ze sporą dozą ciepła i humoru, wiernie przytaczając fakty i treść wypowiedzi swoich rozmówców. Akcja rozpoczyna się w lecie 1953, po upadku powstania robotniczego w NRD, kiedy Peter jako dziewięcioletni chłopiec wyrusza na wakacje pociągiem z Regensburga do miejscowości Kirchheilingen w Turyngii. Jego wujostwo są posiadaczami dużego gospodarstwa wiejskiego, które tracą parę lat później wskutek przymusowej kolektywizacji. Już na granicy z NRD chłopiec staje się świadkiem aroganckiego zachowania wschodnioniemieckich służb celnych w stosunku do pasażerów.

Miodek AAchen 2

Rozmowa z prof. Janem Miodkiem – dyrektorem Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, popularyzatorem wiedzy o języku polskim, prowadzącym program telewizyjny Słownik polsko@polski>, laureatem Nagrody Polonicusa 2015

 

– Przed kilkoma laty prowadził Pan program Ojczyzna-Polszczyzna. My, Polacy za granicą, kiedy spotykamy się ze sobą poza krajem, zdajemy sobie sprawę, że to właśnie język definiuje nasze poczucie polskości.

– Tak, to rozumie się lepiej, mocniej właśnie za granicą. Przeżywa się tę „ojczyznę-polszczyznę” bardziej uczuciowo „z oddali”, nawiązując do książki Jana Nowaka Jeziorańskiego o tym samym tytule. I tę tożsamość, którą tak pięknie wymyślił Julian Tuwim w słowach „ojczyzna-polszczyzna” w wierszu Zieleń. Władysław Stecewicz – pomysłodawca programu, emitowanego w latach 1987-2007, świetnie wykorzystał tę zbitkę wyrazową z wiersza Tuwima, która oddaje istotę rzeczy. Ja wymyśliłem czołówkę muzyczną, którą był znany fragment chopinowski.

K4 09 2 01 Kostrzebski fot.1

 

 

 

 

 

 Waldemar Kostrzębski

 

 

Ostatni joint

żółte światła latarni

jak pordzewiałe gwoździe

wbijały się w głowę

kadr po kadrze

pociąg za pociągiem

zapatrzony w krawędź ściany

udawał że biegnie

w oczach starej kobiety

przechodzącej obok

nawet cienia uśmiechu

dokąd uciekasz bez butów

zabrakło mu tchu

aby odpowiedzieć wyretuszowanym słowem

kiedy pobladły wszystkie kolory

wiedział już że nie wróci

pochłonął go zamglony świt dworca

 

K4.09 01 8 Mieczkowski fot.1

POŻEGNANIA

Kiedy odchodzi tak znany twór­ca i pisarz, żegnamy Go ciepłym słowem i naszą pamięcią. Podzielę się więc paroma wspomnieniami, które pozostały z bezpośrednich z Nim spotkań, jako z człowiekiem z tych samych stron.

 

 

Jego wileńskość była niepodwa­żalna. Miałem szczęście odwiedzać Konwickiego w kamienicy przy uli­cy Górskiego, na tyłach Nowego Światu. Pamiętam, jak z lubością mawiał: „My, wilnianie!". Celebrował bardzo dobitnie i ze zwadą:

-   Artysta musi mieć jakieś miejsce, jakiś punkt odniesienia. Są tacy, wie pan, co wymyślają sobie różne historie, my nie musimy - my pochodzimy z Wilna.

- Na zasadzie jakiegoś przeczucia, kiedy się wziąłem za pióro, czu­łem, że trzeba „być skądś" - to daje trwałość samopoczucia, że mogę wnieść coś zupełnie nowego. To bardzo pomaga w karierze literackiej. (...) Przywiązanie do Wileńszczyzny dotyczyło wyłącznie mojego jestestwa, a nawet rozumienia świata - rozwijał tę myśl autor Małej Apokalipsy, a w innej rozmowie odwoływał się do pielęgnowania swej małej ojczyzny i uzupełniał:

-  Ja dość wcześnie, jako ten próbujący pisać, zrozumiałem, że trzeba mieć rodowód: właśnie „być skądś”, mieć swoją ziemię ojczystą, swoje nawyki moralno - obyczajowe. Przez całe życie trzymałem się etosu wileńskiego, ale jako honorowy wilnianin, nie nadużywając go. Ja nie byłem wcale Wiechem wileńskim. Natomiast Wilno zawsze istniało w tym, co pisałem - w pejzażu, w klimacie, w duchu i w pewnych obyczajach charakterologicznych.

Artystka malarka, rzeźbiarka, graficzka, animatorka życia artystycznego, działaczka społeczna i polonijna. W latach 1964-1970 studia artystyczne - Wydział Malarstwa w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku (od 1996 Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku), w pracowniach prof. Krystyny Łady-Studnickiej, prof. Władysława Jackiewicza, prof. Jacka Żuławskiego i prof. Hanny Żuławskiej. W latach 1976-1980 - gość docent w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Münster - pracownia projektowania rzeźbiarskiego w ceramice. W roku 1979 otrzymała roczne stypendium Zarządu Komunalnego Zagłębia Ruhry w Essen. W latach 1985-1990 organizowała imprezy kulturalno - polityczne pod nazwą Spotkania w Naszym Domu w Essen. Od 1985 do 2004 roku współorganizowała wystawy sztuki pod nazwą Spotkania ze sztuką w Essen, następnie od 2005 roku do dzisiaj aktywnie w Berlinie.

© 2013 - 2017 Magazyn Polonia. All Rights Reserved. Designed By E-daron.eu

Please publish modules in offcanvas position.