flahapl Polska Flag of Germany.svgDeutschland 
  • IMG_0182_new.JPG
  • K2_09-4_01_Slaska_fot.1.png
  • Szydlo_new.jpg
  • U4prezydenta.jpg

GORĄCE SERCE I TRZEŹWY UMYSŁ

 

Recenzja książki Christiana Thielemanna

„Moje życie z Wagnerem”

 

Mein leben mit W

 

Zdaniem Christiana Thielemanna (*1959), powinny to być cechy każdego wagnerowskiego dyrygenta: umiłowanie twórczości kompozytora, przy jednoczesnym zachowaniu „trzeźwego umysłu”. Opublikowana w 2012 r. przez C.H. Beck Verlag w Monachium książka Thielemanna Mein leben mit Wagner, którą napisał przy współpracy dziennikarki Christine Lemke-Matwey, doczekała się anglojęzycznego wydania w sierpniu 2015, w tłumaczeniu Anthei Bell (wydawnictwo Telegraph). Autor jest niekwestionowanym autorytetem w tej dziedzinie, o czym świadczy przyznanie mu funkcji kierownika muzycznego Festiwalu w Bayreuth.

Thielemann zaznacza, że nie jest muzykologiem, lecz dyrygentem, czyli praktykiem. Opis jego trwającej od dzieciństwa przygody z Wagnerem nie ma charakteru rozprawy naukowej, język jest prosty i zrozumiały nawet dla cudzoziemca dysponującego w miarę dobrą znajomością niemieckiego. Fragmenty dotyczące orkiestracji, czy harmonii stosowanej w warstwie muzycznej utworów są przystępne dla bardziej wtajemniczonych; tło historyczne, próby analizy treści i szukanie aktualnego przesłania, powinny zaciekawić każdego humanistę. Swoistym wstępem do głębszej interpretacji jest podrozdział Wagner dla początkujących.

Pozycja zawiera bogatą faktografię odnośnie premier i najciekawszych wystawień oper Wagnera. Jedna część została poświęcona dyrygentom. Autor książki zaprasza czytelnika na spacer korytarzem wewnątrz Festspielhausu, gdzie wiszą portrety jego poprzedników i obecnych kolegów. Nazywa ten zbiór żartobliwie „galerią przestępców”. W książce nie brakuje nazwisk śpiewaczek i śpiewaków, a także reżyserów, których inscenizacje najmocniej zapisały się w pamięci widzów.

Thielemann miłuje muzykę Wagnera gorącym sercem, ale jednocześnie odnosi się z dystansem do osoby kompozytora. Drugi rozdział książki zaczyna od stwierdzenia, że nie chciałby spotkać go osobiście, bo chyba przestraszyłby się tego człowieka, który miał tylko 166 cm wzrostu, a przy tym wygórowane wymagania w stosunku do otoczenia. Zauważa, jak wielka jest siła oddziaływania muzyki Wagnera: Jego dramaty muzyczne wprost ociekają zbrodnią, śmiercią, kazirodztwem, zemstą, zdradą, żądzą, rozpustą, słowem samymi okropnościami. Mimo to, człowiek wraca po przedstawieniu do domu i czuje się silniejszy.

Powieść została umiejętnie „przyprawiona” anegdotami, zaczerpniętymi z biografii Ryszarda Wagnera i z życia festiwalowego. Pod zdjęciem przedstawiającym Festspielhaus, autor umieścił określenie Scheune – „stodoła”, jak złośliwie nazywają budynek mieszkańcy miasta. Jednocześnie Thielemann analizuje jego specyficzne walory akustyczne, tłumacząc, dlaczego stanowią wyzwanie dla dyrygentów i jak on sam się w nich odnajduje. Z przymrużeniem oka opisuje członków rodziny Wagnerów. Zauważa rozbieżność gustów kulinarnych; Wagnerowie jadają sałatkę z kiełbasy, za którą on nie przepada. Wartościowe są jego wspomnienia na temat Wolfganga Wagnera (wnuka kompozytora, reżysera przedstawień operowych) i relacje z rozmów, jakie prowadzili.

 

W krótkim nawiązaniu do ważniejszych wydarzeń historycznych XIX wieku, znalazłam polski akcent. Thielemann wspomina o fascynacji Polską, jaka opanowała Prusy w czasie trwania i po upadku powstania listopadowego 1830-31. Zapomina jednak dodać, że ów zachwyt stał się udziałem samego Ryszarda Wagnera, który w Lipsku zawarł znajomość z polskimi emigrantami, poznał kilka naszych pieśni patriotycznych i na ich podstawie skomponował pięć lat później uwerturę Polonia.

Doświadczenie zawodowe Thielemanna może służyć przykładem nie tylko muzykom, ale i każdemu człowiekowi, który pragnie osiągnąć sukces. Pierwszym krokiem jest zawsze wyznaczenie celu. Dla Christiana było od początku jasne, że chce zajmować się muzyką. Jako mały chłopiec wolał spędzać wakacje przy fortepianie, zamiast bawić się na powietrzu, a w szkole nie zważał na docinki kolegów typu „ty i ten twój głupi Bach”. W dorosłym życiu jednym z jego najważniejszych celów stał się angaż w Bayreuth. Mimo zdobytej i ugruntowanej pozycji „wagnerowskiego dyrygenta”, długo czekał na propozycję stamtąd. W końcu przyszła, gdy najmniej się tego spodziewał, w 1999 r., kiedy prowadził muzycznie Śpiewaków Norymberskich w Chicago Lyric Opera. Właśnie zamierzał spędzić samotny wieczór w hotelu, racząc się chipsami i coca-colą, kiedy zadzwonił telefon. Wniosek, jaki wysnuł z tej sytuacji, brzmi: jeżeli bardzo pragnie się czegoś, nie należy zbyt wiele o tym myśleć, ale być wewnętrznie na to przygotowanym.

Być może niemiecka wersja książki także zostanie wznowiona, ponieważ niektóre zawarte w niej informacje straciły aktualność, np. plany dotyczące wystawienia Tristana i Izoldy w Bayreuth w reżyserii Kathariny Wagner i pod kierownictwem muzycznym Thielemanna, co nastąpiło w minionym sezonie. Nie byłoby źle, gdyby pozycja ukazała się też w naszym języku, stanowi bowiem rzetelny i bogaty przewodnik po twórczości Wagnera. Moje życie z Wagnerem na pewno nie należy do książek, które wystarczy przeczytać raz i odłożyć na półkę; to książka, do której się wraca.

 

Jolanta Łada-Zielke

© 2013 - 2017 Magazyn Polonia. All Rights Reserved. Designed By E-daron.eu

Please publish modules in offcanvas position.