flahapl Polska Flag of Germany.svgDeutschland 
  • IMG_0182_new.JPG
  • K2_09-4_01_Slaska_fot.1.png
  • Szydlo_new.jpg
  • U4prezydenta.jpg

Pokolenie, które było dorosłe i świadome w latach osiemdziesiątych, nawet jeśli nader młode, było naocznym świadkiem narodzin „Solidarności”. De facto każdy dorosły Polak ma w życiorysie jakąś „cegiełkę”, jaką dołożył w budowanie legendarnego Sierpnia 80.

Nie da się zapomnieć dramaturgii strajku w Stoczni Gdańskiej, determinacji Wałęsy, Walentynowicz, Gwiazdy, Kuronia, Michnika. Stawiane żądania, 21 postulatów, brzmiały na owe czasy rewolucyjnie. Mało kto wierzył w powodzenie, komuniści jednak podpisali ze strajkującymi porozumienie i to był szok dla nas wszystkich i jednocześnie wielkie zwycięstwo. W społeczeństwie powiało nadzieją. Obrazy z tamtych dni nie zniknęły z pamięci, wręcz odwrotnie. Co jakiś czas powracają wspomnienia, może mniej o przywódcach z tamtych lat, oni, przynajmniej niektórzy, zrobili karierę polityczną. A ja nam na myśli tych „maluczkich”, co na każdym stanowisku pracy wspierali powstający ruch solidarnościowy lat 80. Historia nie byłaby prawdziwa, gdyby nie obejmowała rzetelnej wiedzy o stanie świadomości historycznej tamtego czasu. To nasze zadanie, by zadbać o szerzenie i propagowanie poprawnej wiedzy o tamtym czasie na podstawie faktów i zdarzeń.

Początków „Solidarno­ści” - Wolnych Polaków w Bawarii należy szukać przed stanem wojennym, w okre­sie legalnej działalności tzw. „pierwszej Solidarności", czyli Niezależnego Samorządowego Związku Zawodowego „Solidarność”, zarejestrowanego na mocy Porozumień Gdańskich z Sierpnia 1980 roku. Wersji powstania SWPwB jest kilka, tak jak kilka osób przyznaje się do wymyślenia nazwy organizacji. Wiadomo, że od początku związali się z nią na stałe m.in. Zbigniew Dziakoński - weteran, były żołnierz NSZ, Adam Choda­kowski - społecznik, członek Rady Parafialnej Polskiej Misji Katolickiej i Janusz Urbanowicz - były działacz ROPCiO z Gdańska, pracow­nik działu analiz Radia Wolna Europa. Należał też do nich Bogdan Wojnarowicz - i tu cie­kawostka - były żołnierz Legii Cudzoziemskiej.

 

Części tego tekstu już się pojawiały w różnych miejscach, wszystkie jednak zostały przerobione i dopasowane do jednolitej formuły. Jest to więc, mimo wszystko, zupełnie nowy tekst. Pomysł na Alfabet nie jest niczym nowym, ukazało się wiele takich książek. Moim wzorem był Alfabet wspomnień Antoniego Słonimskiego.

Dick Verkijk

Kilka razy w życiu zdarzyło mi się, że przez przypadek opowiedziałam się nie po tej stronie, co trzeba. Po tej, która przegrywała. Nie wiedziałam, że tak będzie, a jednak powtarzalność tego oznacza, że Los, zgodnie z moim znakiem Zodiaku, nie przewidział dla mnie miejsca na górze. Pierwszym takim momentem, kiedy odczułam, że Los tak chce, był sierpień 1980 roku, czyli Sierpień.

 

 

W początku sierpnia 1980 roku przyjechał na wakacje do Polski znajomy moich rodziców, Dick Verkijk, dziennikarz radia holenderskiego. Miał się zajmować jakimś banalnym tematem dziennikarskim, ale w Polsce buzowało jak w kotle czarownicy i natychmiast po przyjeździe zmienił zdanie. Postanowił przeprowadzić wywiady z przedstawicielami opozycji demokratycznej. Był w Gdańsku, interesowała go więc opozycja w Trójmieście. Zapytał mnie, czy mogłabym mu w tym pomóc, jako tłumaczka i organizatorka tych spotkań. Zgodziłam się i w ciągu dwóch pierwszych tygodni sierpnia rozmawialiśmy z Karolem Krementowskim, przedstawicielem WZZ w „Unimorze”, Andrzejem Gwiazdą, Bogdanem Borusewiczem oraz Leszkiem Moczulskim i Aleksandrem Hallem. Ciekawe, że Dick Verkijk zrezygnował ze spotkania z Wałęsą, twierdząc, że ma już wystarczającą ilość informacji i ograniczył się do przekazania mu przez Andrzeja Gwiazdę pewnej sumy pieniędzy.

 

K4.17.02 Zurek fot.1

W roku 1982 paryska „Kultura i Rozgłośnia Polska Radia Wolna Euro­pa ogłosiły konkurs na wspomnienia z lat 1976-1982. Praca Bogdana Żurka wyróżniona została trzecią nagrodą, stając się niezwykle cennym dokumen­tem o czasach komunistycznego zniewo­lenia. Autor opisuje w nich, jak został stoczniowcem, warunki pracy, a także sam strajk w Stoczni Gdańskiej, swoją działalność w NSZZ „Solidarność”, stan wojenny i uwięzienie, zakończone depor­tacją. Miał on bowiem niecałe trzy dni na opuszczenie kraju.

 

 

Ponieważ sierp­niowy strajk jest stosunkowo dobrze udokumentowny, publikujemy fragmenty wspomnień, dotyczące okresu przedsolidarnościowego. Autor opatrzył je objaśnieniami i śródtytułami „Wspomnienia stoczniowca” zostały napisane jesienią 1982 roku, zaraz po zwolnieniu z więzienia i opuszczeniu kraju przez autora.

© 2013 - 2017 Magazyn Polonia. All Rights Reserved. Designed By E-daron.eu

Please publish modules in offcanvas position.