flahapl Polska Flag of Germany.svgDeutschland 
  • IMG_0182_new.JPG
  • K2_09-4_01_Slaska_fot.1.png
  • Szydlo_new.jpg
  • U4prezydenta.jpg

K4.17 09 Zurek fot.3

Profesor Leszek Żądło - mieszkający w Monachium wybitny muzyk jazzowy, wirtuoz saksofonu, flecista, kompozy­tor, pedagog i wielki polski patriota - 4 kwietnia 2015 roku skończył 70 lat. Urodził się 4 kwietnia 1945 roku w Krakowie. Jazzem fascynował się od zawsze. W odróżnieniu od większości rówieśników, nie szalał za młodu przy utworach Baetlesów, lecz zgłębiał taj­niki jazzu. Idolem jego nie był Mick Jagger, lecz genialny amerykański saksofonista John Coltrane.

Leszek Żądło: Od najwcześniejszej młodości słuchałem już muzyki jazzowej, która zafascynowała mnie i stała się częścią mojego życia. Dotarcie do muzyki jazzowej nie było wówczas proste, przypominam sobie, jak stałem w nocy w kuchni na stołku, bo nasze stare poniemieckie radio znajdowało się na szafie, i słuchałem audycji jazzowych Willis 'a Conover 'a i Radia Luxemburg.

 

 

K4.17 08 Lewandowski fot.1

We wtorek, 16 czerwca 2009 roku, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski oraz przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert odsłonili w Berlinie pomnik, upamiętniający polską „Solidarność”. W uroczystości wzięła udział kanclerz Niemiec Angela Merkel. Pomnik stanął w rogu obok jednego z wejść do gmachu Reichstagu, przeznaczonego dla polityków. Napis w języku niemieckim i polskim, wyryty na tablicy z mosiądzu, głosi: Dla upamiętnienia walki Solidarno­ści o wolność i demokrację oraz wkładu Polski w ponowne zjednoczenie Niemiec i polityczną jedność Europy. Pomysł pomnika „Solidarności” w Berlinie powstał z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego. Podczas pierwszej wizyty w Niemczech w 2006 roku prezydent zaproponował wmuro­wanie w fasadę Reichstagu tablicy, podobnej do już istniejącej, która przypomina o wkładzie węgierskiej opozycji w Zjednoczenie Europy.

 

 

K4.17 07 Hojsak fot.1

Projekt Instytutu Pamięci Narodowej Kamienie pamięci - znajdź bohatera Sierpnia '80, przeprowadzony w 2011 roku, służył upamiętnieniu losów i czynów uczestników strajków sierpniowych 1980 roku. Skierowany był przede wszystkim do szkół, drużyn i zastępów harcerskich, kół na­ukowych, grup rekonstrukcyjnych i kół kombatantów. Zadaniem uczest­ników projektu było odszukanie w swoim środowisku dotąd nieznanych szerszemu ogółowi ludzi, którzy w Sierpniu 1980 roku odważyli się zbuntować przeciw komunistycznej władzy.

 

 

K4.17 06 Zurek fot.1Adam Dyrko, autor i redaktor zbioru wspomnień Wygnańcze szlaki - z wykształ­cenia dziennikarz i historyk - pracował do czasu emigracji z Polski jako publicysta w katowickiej redakcji „Dziennika Zachod­niego”. W czasach ruchu solidarnościo­wego jako aktywny działacz w Zarządzie NSZZ „Solidarność” przy Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa” w Ka­towicach współredagował między innymi biuletyn „Wprost”, wydawany przy Zarządzie Regionalnym w Katowicach. W chwili ogłoszenia stanu wojennego przebywał w USA i zdecydował się tam pozostać, ponieważ w przypadku powrotu do kraju zostałby internowany, jak większość jego kolegów, również współpra­cowników biuletynu.

 

 

Pokolenie, które było dorosłe i świadome w latach osiemdziesiątych, nawet jeśli nader młode, było naocznym świadkiem narodzin „Solidarności”. De facto każdy dorosły Polak ma w życiorysie jakąś „cegiełkę”, jaką dołożył w budowanie legendarnego Sierpnia 80.

Nie da się zapomnieć dramaturgii strajku w Stoczni Gdańskiej, determinacji Wałęsy, Walentynowicz, Gwiazdy, Kuronia, Michnika. Stawiane żądania, 21 postulatów, brzmiały na owe czasy rewolucyjnie. Mało kto wierzył w powodzenie, komuniści jednak podpisali ze strajkującymi porozumienie i to był szok dla nas wszystkich i jednocześnie wielkie zwycięstwo. W społeczeństwie powiało nadzieją. Obrazy z tamtych dni nie zniknęły z pamięci, wręcz odwrotnie. Co jakiś czas powracają wspomnienia, może mniej o przywódcach z tamtych lat, oni, przynajmniej niektórzy, zrobili karierę polityczną. A ja nam na myśli tych „maluczkich”, co na każdym stanowisku pracy wspierali powstający ruch solidarnościowy lat 80. Historia nie byłaby prawdziwa, gdyby nie obejmowała rzetelnej wiedzy o stanie świadomości historycznej tamtego czasu. To nasze zadanie, by zadbać o szerzenie i propagowanie poprawnej wiedzy o tamtym czasie na podstawie faktów i zdarzeń.

Początków „Solidarno­ści” - Wolnych Polaków w Bawarii należy szukać przed stanem wojennym, w okre­sie legalnej działalności tzw. „pierwszej Solidarności", czyli Niezależnego Samorządowego Związku Zawodowego „Solidarność”, zarejestrowanego na mocy Porozumień Gdańskich z Sierpnia 1980 roku. Wersji powstania SWPwB jest kilka, tak jak kilka osób przyznaje się do wymyślenia nazwy organizacji. Wiadomo, że od początku związali się z nią na stałe m.in. Zbigniew Dziakoński - weteran, były żołnierz NSZ, Adam Choda­kowski - społecznik, członek Rady Parafialnej Polskiej Misji Katolickiej i Janusz Urbanowicz - były działacz ROPCiO z Gdańska, pracow­nik działu analiz Radia Wolna Europa. Należał też do nich Bogdan Wojnarowicz - i tu cie­kawostka - były żołnierz Legii Cudzoziemskiej.

 

Części tego tekstu już się pojawiały w różnych miejscach, wszystkie jednak zostały przerobione i dopasowane do jednolitej formuły. Jest to więc, mimo wszystko, zupełnie nowy tekst. Pomysł na Alfabet nie jest niczym nowym, ukazało się wiele takich książek. Moim wzorem był Alfabet wspomnień Antoniego Słonimskiego.

Dick Verkijk

Kilka razy w życiu zdarzyło mi się, że przez przypadek opowiedziałam się nie po tej stronie, co trzeba. Po tej, która przegrywała. Nie wiedziałam, że tak będzie, a jednak powtarzalność tego oznacza, że Los, zgodnie z moim znakiem Zodiaku, nie przewidział dla mnie miejsca na górze. Pierwszym takim momentem, kiedy odczułam, że Los tak chce, był sierpień 1980 roku, czyli Sierpień.

 

 

W początku sierpnia 1980 roku przyjechał na wakacje do Polski znajomy moich rodziców, Dick Verkijk, dziennikarz radia holenderskiego. Miał się zajmować jakimś banalnym tematem dziennikarskim, ale w Polsce buzowało jak w kotle czarownicy i natychmiast po przyjeździe zmienił zdanie. Postanowił przeprowadzić wywiady z przedstawicielami opozycji demokratycznej. Był w Gdańsku, interesowała go więc opozycja w Trójmieście. Zapytał mnie, czy mogłabym mu w tym pomóc, jako tłumaczka i organizatorka tych spotkań. Zgodziłam się i w ciągu dwóch pierwszych tygodni sierpnia rozmawialiśmy z Karolem Krementowskim, przedstawicielem WZZ w „Unimorze”, Andrzejem Gwiazdą, Bogdanem Borusewiczem oraz Leszkiem Moczulskim i Aleksandrem Hallem. Ciekawe, że Dick Verkijk zrezygnował ze spotkania z Wałęsą, twierdząc, że ma już wystarczającą ilość informacji i ograniczył się do przekazania mu przez Andrzeja Gwiazdę pewnej sumy pieniędzy.

Strona 1 z 3

© 2013 - 2017 Magazyn Polonia. All Rights Reserved. Designed By E-daron.eu

Please publish modules in offcanvas position.