flahapl Polska Flag of Germany.svgDeutschland 
  • IMG_0182_new.JPG
  • K2_09-4_01_Slaska_fot.1.png
  • Szydlo_new.jpg
  • U4prezydenta.jpg

FENOMEN ZA ODRĄ

35. ROCZNICA POWSTANIA „SOLIDARNOŚCI”

 

Rozmowa z dr. Piotrem Zaricznym[1]

 

– Dwa lata przed powstaniem NSZZ „Solidarność” Polak kardynał Wojtyła został papieżem. Jakie reakcje wywołało to wydarzenie w kręgach opozycjonistów ówczesnej NRD?

– Jest to bardzo frapująca kwestia. Wybór Polaka na papieża przypada na okres wczesnej fazy rozwojowej opozycji w NRD, która była wówczas w swoich strukturach niejednorodna. Wśród opozycjonistów nie było żadnej jednolitej reakcji, ani odezwy. Kręgi związane z Ludwigiem Mehlhornem odniosły się do tego faktu z szacunkiem, natomiast grupy, związane z Wolfgangiem Templinem – bez entuzjazmu. Sam moment wyboru nie był tak istotny, jak pierwsze pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny i reakcje Polaków na te wizyty, które szczególni e zaniepokoiły służby bezpieczeństwa w NRD. Ale generalnie Niemcy z NRD, wychowani bardziej w duchu luterańskim, zareagowali bez tak wielkich emocji, jak w Polsce i pozycja Kościoła nie została przez to umocniona.

– Z jakim oddźwiękiem spotkało się w NRD samo powstanie „Solidarności”?

– U większości społeczeństwa wywołało strach i niepewność. Tylko nieliczna mniejszość odniosła się do tego z radością. Obok takich żartów, zresztą skutecznie kolportowanych przez Stasi, że Polacy nic innego nie potrafią, tylko strajkować, odnajdujemy pojedyncze akty solidarności z „Solidarnością”. Przykładem jest choćby postawa działacza opozycyjnego Rolanda Jahna, który publicznie manifestował poparcie dla Polaków, przyczepiając flagę „Solidarności” do swojego roweru.

 

– Czy wzajemne kontakty opozycjonistów w Polsce i w NRD były w ogóle możliwe?

– Były możliwe i zostały przerwane, gdy zamknięto granice kraju w wyniku wprowadzenia stanu wojennego. Najwięcej relacji zostało nawiązanych w tzw. złotych latach siedemdziesiątych, gdy granice były otwarte dla ruchu bezwizowego i trwała ożywiona wymiana studencka. Wówczas wyżej wspomniani Templin i Mehlhorn studiowali w PRL i poznawali ludzi budujących struktury opozycyjne, zarówno wśród związkowców, intelektualistów, jak i ludzi związanych z Kościołem. Były to jednak pojedyncze kontakty, odnowione dopiero po stanie wojennym i to z dużymi kłopotami, gdyż Stasi bardzo pilnowała wszystkich, co interesowali się polską opozycją.

– Jak wyglądał rok 1989 w NRD w porównaniu do Polski? Czy bez obrad Okrągłego Stołu i pierwszych wolnych wyborów w czerwcu nie doszłoby do upadku Muru Berlińskiego?

– Wtedy istotną rolę w mobilizacji społecznej odegrał przekaz kodu opozycyjnego i obrazów medialnych z PRL do NRD (czasami via RFN), wywołując tzw. efekt domina. Przekaz ten odbywał się za pośrednictwem nielicznych członków ruchu oporu z NRD, zafascynowanych polskim fenomenem „Solidarności”. Nie przeceniałbym jednak innych czynników, jak polityka Gorbaczowa, załamanie się reżimu w NRD i na Węgrzech, oraz exodus Niemców z NRD przez Węgry do RFN, przy wsparciu tamtejszej ambasady. Rok 1989 w Polsce i NRD to zarówno podobieństwa, jak i różnice.W obydwu krajach ludzie demonstrowali, choć w Polsce więcej odbywało się demonstracji stacjonarnych w formie strajków, a w NRD demonstracji niestacjonarnych, np. poniedziałkowe w Lipsku. Inne natomiast były tradycje ruchu oporu i znaczenie roku 1956 dla ludzi przyszłej opozycji w PRL i NRD. Różnice widać także w nastawieniu tych kręgów do „Praskiej Wiosny” 1968 roku; sceptyczne polskie i entuzjastyczne – niemieckie. Inne znaczenie w obu państwach miała rola Kościoła, jako parasola ochronnego dla ruchów opozycyjnych. Inny był też aparat represji. Należy pamiętać, że gdyby Polacy rok w rok tracili tylu obywateli, co Niemcy z NRD (zarówno przed budową muru, jak i po), w wyniku wydalania z kraju, ucieczek i pozbawiania obywatelstwa, to nie wiadomo, jak silna byłaby wewnętrzna polska opozycja u progu lat osiemdziesiątych, czy dziewięćdziesiątych. Do tych wszystkich aspektów należy dodać postawę części społeczeństwa niemieckiego po drugiej stronie Łaby, która mimo zimnowojennej propagandy i związanego z tym dyktatu strachu, popierała działania opozycji we Wschodnich Niemczech.

– Czy powstanie „Solidarności” interesuje dziś już tylko historyków?

– Zainteresowanie historią, nawet najnowszą, jest coraz mniejsze. Nawet dla samych Polaków „Solidarność” to dziś kwestia mało istotna. Pamiętamy powierzchownie jej ikony, ale zapominamy o istocie tego Ruchu. Jednak ostatnie wybory w Polsce pokazały pokłady nonkonformizmu wśród młodych ludzi i duch „Solidarności”, skutecznie propagowany przez nowe media, zasiał strach wśród pokolenia, które ją tworzyło, pozbawiając władzy taką ikonę Ruchu, jak prezydent Komorowski.

– Choć mija 25 lat od zjednoczenia Niemiec, obserwuje się ciągle różnice we wzajemnym traktowaniu obywateli RFN i byłej NRD. Czy widać także różnice, jeśli chodzi o ich stosunek do Polaków?

– Wśród Niemców w RFN i w byłej NRD stosunek do Polaków jest raczej neutralny. Dominuje brak wiedzy i zainteresowania, mimo wysiłków mediów i władzy politycznej. Oczywiście, im bliżej granicy z Polską, tym więcej informacji, projektów i po prostu zwykłych kontaktów międzyludzkich. Na tych terenach stosunek do Polaków jest też bardziej zróżnicowany.

Rozmawiała: Jolanta Łada-Zielke

 

_________

Dr Piotr Grzegorz Zariczny, starszy wykładowca na Wydziale Politologii i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, koordynator uczelniany Niemiecko-Polsko-Rosyjskiego Projektu TRIALOG. W swojej pracy dydaktyczno-badawczej zajmuje się stosunkami międzynarodowymi po 1945, ze szczególnym uwzględnieniem polsko-niemieckich, a także obecnością Polski i Polaków we współczesnym niemieckim dyskursie prasowym.

 


[1]Wywiad ukazał się na łamach lipcowego wydania polonijnego czasopisma „Moje Miasto”.

© 2013 - 2017 Magazyn Polonia. All Rights Reserved. Designed By E-daron.eu

Please publish modules in offcanvas position.